Remonty łazienek na świecie.

Pierwszym postem, mam wielką ochotę odnieść się do kwestii która zadziwia mnie od lat. Mianowicie – różnice w technikach i technologiach wykonywania łazienek w różnych krajach (oraz ogólnie szeroko pojętej pracy w tej branży). A są ogromne! Nie zawaham się wystawić na lincz i stwierdzić, że jesteśmy w naszym pięknym kraju nad Wisłą, co najmniej 10 lat za resztą Europy. I takie są niestety fakty.

A więc różnice. Są wszędzie – od samego początku realizacji do samego końca. Są widoczne zarówno w technikach pracy jak i w wykorzystywanych materiałach a nawet ciuchach roboczych (tak właśnie!). I nie było by  w tym nic dziwnego (bo co kraj to obyczaj w końcu), gdyby nie to, że różnice te za każdym razem są mocno na naszą niekorzyść i obrazują brak chęci i motywacji do jakichkolwiek zmian na lepsze. Bardzo ciężko nam to przychodzi i system pracy w naszej branży mamy cały czas z poprzedniej epoki. Post dedykuję ludziom, którzy mają ochotę wybrać się zagranicę zarobkowo i zajmują się płytkarstwem ale być może nosisz się z zamiarem wyremontowania swojej łazienki i interesują Cię najnowsze rozwiązania – również znajdziesz coś da siebie. Opisywane tu doświadczenia, nawiązują do realizacji i pracy w takich krajach jak Szwecja, Szkocja, Anglia, Francja i Szwajcaria. W każdym z tych krajów, zrealizowałem przynajmniej jedną łazienkę od podstaw a przykładowo w Szwecji, pracowałem na kontrakcie w renomowanej firmie płytkarskiej, która swoją działalność opiera między innymi na totalnie najnowszych rozwiązaniach i technologiach.

  1. System pracy. Czyli jak się robi, co się robi i po co się robi 🙂

Zacznijmy od tego, że wszędzie poza naszą częścią świata (mam na myśli zwłaszcza Europę wschodnią wraz z Polską) – płytkarz z zasady to płytkarz i zajmuje się z zasady stricte płytkarstwem. Ma to swoje plusy i minusy, ja jednak mimo wszystko dostrzegam dużo więcej plusów niż minusów. Nie będę się jednak nad tym rozwodził i sytuacji oceniał, jest jak jest (nie czuję się kompetentny do oceny wpływu takiej sytuacji np na gospodarkę i branżę a jest ogromny bez wątpienia). W Polsce glazurnik remontujący łazienki robi w takiej łazience absolutnie wszystko – od budowy pomieszczenia od podstaw ze stawianiem ścian i wszelkich konstrukcji, realizacją instalacji hydraulicznych, elektrycznych, kanalizacji i wentylacji, po kompleksowe wykończenie typu prace malarskie, gładzie, obsadzanie stolarki itd. Różnica w zakresie wykonywanych obowiązków ogromna, nieprawdaż? Nasuwa się pytanie, czy można potrafić zrobić wszystko i wszystko zrobić naprawdę dobrze. Na pewno są takie jednostki, sam znam kilka. Ale najczęściej jednak, polski wariant na wielu płaszczyznach kuleje i nie daje się w całości sklasyfikować jako profesjonalny. Znam wielu bardzo dobrych płytkarzy w Szwecji i Szkocji zwłaszcza. Żaden z nich nawet nie dotknie się wałka malarskiego bo to nie jest jego robota – malowanie należy do malarzy. Każdy z nich jednak, reprezentuje bardzo dobry poziom w glazurnictwie i ich prace to najczęściej bardzo dobry poziom (uogólniając oczywiście, zawsze znajdzie się gdzieś partacz). Czyli reasumując nieco ten wątek, branża jest wyspecjalizowana, specjalizacje są wąskie, jakość pracy jest wyższa. I to są fakty.

Idąc dalej – czas pracy. W Polsce cały czas, mimo mnóstwa uregulowań prawnych, czas pracy w naszej branży to średnio minimum 10 godzin dziennie i w górę! W wielu firmach pracuje się jeszcze więcej, dokładając soboty i niedziele. Totalna porażka i nonsens. Nikt po tygodniu czy kilku tygodniach takiej pracy dzień w dzień po 12 godzin i więcej – nie jest efektywny. Pracujemy po prostu głupio i bezmyślnie – i to jest kolejny fakt. Przedsiębiorcom budowlanym wydaje się i pielęgnują ten idiotyczny pogląd, że jak docisną pracowników dłużej w pracy to cokolwiek na tym zyskają. To oczywiście bzdura. Jak to wygląda na świecie? Otóż, nigdzie się już tak nie pracuje oczywiście (do czasu aż trafisz na polską firmę zagranicą). Szwed kończy pracę po maksymalnie! 8 godzinach i o 15:00 jest już w drodze do domu. I wiecie co? Robi więcej i robi lepiej. Płytkarz w Szwecji (mówimy o profesjonalnych firmach, nie przypadkowych osobach), układa całą łazienkę w płytkach w 8 godzin (calutkie ściany z docinkami i silikonami – tutaj najpierw kładzie się silikony, potem fuguje). Tak właśnie, w jeden dzień. Można? Można. I oczywiście kocham reakcje ludzi, kiedy o tym mówię, typu „Taaa, jasne…” „Noo pewnie, już widzę jak ta łazienka wygląda…” 🙂 Tak więc wyobraźcie sobie, że wygląda dokładnie tak jak ma wyglądać a płytkarz codziennie wstaje wypoczęty do pracy. A w weekendy, spędza czas z rodziną lub poświęca je na pasje lub po prostu lenistwo. Że to dzięki zarobkom? Oczywiście! Jeśli kładzie całą łazienkę w jeden dzień, firmę stać na to żeby mu baardzo dobrze zapłacić. Nie wydaje się to Wam spójne i logiczne? Pracować krócej, lepiej i mądrzej, zarabiać więcej i mieć życie prywatne na dodatek? Można. (dlaczego lepiej i mądrzej rozwinę jeszcze w dalszej części artykułu)

Ciuchy. Wizerunek polskiego fachowca woła o pomstę do nieba. Pogląd, że do roboty można iść w czymkolwiek bo to przecież robota, uwierał mnie od zawsze. Jasne, że miejsce pracy to nie rewia mody. No ale ludzie! Wypadało by już się po tylu latach otrząsnąć ze starych nawyków pracowania w obdartych przykrótkich spodniach i dziurawej poplamionej koszulce. Rozpoczynając pracę na kontrakcie w szwedzkiej firmie, na wstępie zostałem ubrany. Wartość ciuchów jakie na siebie założyłem po cenach półkowych to około 4000 koron. Dużo prawda? Nieprawda. Pomijając to, że ciuchy w całości stanowią koszt dla firmy i pomijając również to że reprezentuję w nich codziennie markę, którą firma skrupulatnie buduje – w tych ciuchach się po prostu fantastycznie pracuje! Przykład. Spodnie marki L. Brador dla płytkarzy są tak zaprojektowane, że pomyślano chyba o wszystkim. Mam wszystko pod ręką nie nosząc pasa, ba! nawet nie odczuwając że jestem uzbrojony w milion ołówków, cienkopisów i miarek. Wszystko mam zawsze pod ręką (zachęcam żeby spróbować mieć wszystko pod ręką w dżinsach). Żywotność takich spodni ociera się o wieczność. Komfort i wygoda na maksa. Nakolanniki w postaci wkładek do tych spodni są najlepsze z jakimi miałem do czynienia. Poziom PRO w każdym calu. Mało? Jestem pewien, że takie rzeczy właśnie, kupują nam codziennie cenny minuty i godziny.

2. Technologie.

I tu również wiele zaskoczeń. Systemy remontów i budowy pomieszczeń mokrych na świecie nieustannie ewoluują. Szwedzka organizacja redagująca przepisy regulujące technologie remontów (tak właśnie, nie można zbudować sobie łazienki jak się chce – wszystko od najdrobniejszych rzeczy typu gdzie i jak silikony, po jakość układania płytek regulują jasne przepisy) aktualizuje swoją bazę danych zasad, materiałów i rozwiązań raz w roku! I raz w roku, na rynek wchodzą nowe rozwiązania. I jest ich mnóstwo. Kleje do glazury i terakoty to dla mnie absolutny hit. Nigdy nie pracowałem lepszym klejem niż Centro FK1000. Płytki na nim układam z góry na dół na każdej ścianie z taką wygodą i łatwością jakiej nie oferuje żaden klej na naszym rodzimym rynku (mowa o chemii dostępnej na półkach sklepów). Klej zaprojektowany z myślą o płytkarzach i jednocześnie właściwościach najlepszej chemii basenowej. I 10 lat gwarancji. I wiecie jeszcze co? Z punktu widzenia cen szwedzkich – jest tani czyli dostępny dla każdego. Można? Można.

Każda szanująca się marka na świecie oferuje kompleksowy system wykonania łazienki. Od gruntów i membran wodnych (ciekawe, kiedy zaczniemy je stosować w Polsce?) przez kleje, fugi i silikony. I za ten system gwarantuje. Idąc dalej – każda szanująca się firma na zachodzie remontująca łazienki, pracuje w jednym konkretnym systemie. Bo jeśli system jest zaprojektowany spójnie i ze sobą wewnątrz kompatybilnie, dlaczego by tego nie robić? W Polsce ogromna większość wykonawców dobiera wszystko zupełnie niezależnie od reszty komponentów a kryterium wyboru to CENA. I to jest kolejny błąd, którego długo się jeszcze nie pozbędziemy.

Ciąg dalszy nastąpi, artykuł się ciągle uzupełnia, poprawia i rozwija 🙂
Płytkarz No. 1 😉